środa, 17 września 2014

Przystanek Woodstock



Przystanek Woodstock to impreza którą albo się kocha, albo nienawidzi. Ja osobiście byłam już tam niejednokrotnie i należę do osób, które kochają to miejsce. Czuje się tam już prawie jak w domu, jak kiedyś ktoś ładnie powiedział – na Woodstock się wraca, nie jeździ.
Co to za impreza wie niemal każdy, nie zawsze w pozytywnym świetle, ale wie. A nawet jeśli nie wie, to zna organizatora, bądź po prostu fundację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tak więc takie informacje z czystym sumieniem mogę sobie odpuścić. ;)

Ja w notce skupie się na klimacie, bo to on jest tam najważniejszy… No cóż, zacznijmy od tego że klimat tam panujący jest niepowtarzalny i NIESAMOWITY.


Na samym początku festiwalu zawsze Jurek Owsiak wygłasza przemowę. Jest ona dumna, podniosła… W żadnym innym momencie nie czuje się tak bardzo dumna z tego, że jestem Polką. Przelatują samoloty, następuje oficjalne otwarcie i… Zaczyna się festiwalowe życie!
W żadnym innym miejscu nie spotkałam tak wielu życzliwych osób. Wszyscy sobie pomagają, bez problemu można podejść do zupełnie obcej osoby i poprosić o pomoc. Na koncertach wszyscy się bawią razem, wszyscy są równi. Koncerty również są niesamowite, tylko tam pół miliona ludzi potrafi śpiewać razem z zespołem ich kawałki. No właśnie zespoły… Co roku jest coś nowego, coś zaskakującego. Jest w czym wybierać. Ale Woodstock to nie tylko koncerty, z roku na rok jest coraz więcej warsztatów czy też spotkań z ważnymi ludźmi. Czasem aż brakuje czasu na to wszystko! Ale kto tam się przejmuje czasem…

Woodstock to też genialna organizacja imprezy. Pokojowy Patrol działa bardzo dobrze, rzadko kiedy widzi się tak dobrze działający sztab ratowniczy. Jak na tak duży festiwal (750 000 ludzi) to organizacja jest wręcz idealna. Na wielu mniejszych festiwalach panuje o wiele większy bałagan w organizacji ;) Miłe jest też to, że na Woodstocku można spotkać coraz więcej ludzi spoza kraju. Popularność festiwalu jak widać rośnie.

A teraz obalę kilka stereotypów… na Woodstocku nigdy nie zostałam okradziona (wystarczy uważać i zaopatrzyć się w nerkę). Wydaje mi się że okradzione osoby to takie, które zostawiają swoje rzeczy ‘byle gdzie’, a takie postępowanie to właściwie proszenie się o kradzieże.
Na Woodstocku się myłam! Myślę że sanitariaty ustawiane tam co roku, ba nawet ulepszane, są tam ustawiane raczej dlatego, że ludzie z nich korzystają. Śmieszą mnie poglądy że na festiwalu panuje bród a choroby weneryczne roznoszą się z prędkością światła. Ludzie są różni, różne są upodobania ale jeśli ktoś jest normalny, to tam też zachowuje się całkowicie normalnie, tylko że w weselszy sposób.
Na Woodstocku nie ćpałam! Niestety, festiwal jest kojarzony z nadmiernym piciem i używaniem narkotyków. Jednak nikt po wejściu na teren festiwalu nie biega z workiem amfetaminy. Wręcz przeciwnie, festiwal jest bardzo przeciwny narkotykom. Co do alkoholu – na terenie festiwalu sprzedawane jest tylko piwo. Po raz kolejny powiem – ludzie są różni. Nie tylko na Woodstocku się pije, pijących ludzi spotka się w każdym mieście. Nie róbmy z tego wielkiej sensacji, kto pije, to pije wszędzie, kto nie chce pić – nawet na Woodstocku nie będzie pijany.

Poruszę jeszcze sprawę bezpieczeństwa. Ja czuje się tam bezpiecznie, bez dwóch zdań. Nigdy nie byłam świadkiem agresywnych incydentów ale wiem jedno – na pewno ktoś tam zareaguje. W końcu na festiwalu jest też policja.


Jak widać, Woodstock to wbrew ‘pozorom’ cywilizowane miejsce. Zachęcam wszystkich – warto to przeżyć chociaż raz. Można się tam poczuć prawdziwie wolnym człowiekiem pozbawionym wszelkich zmartwień.



ZARAZ BĘDZIE CIEMNO!

/Karolina



0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
;