Od kilku lat w naszym pięknym kraju obchody święta 11
listopada kojarzone są z dość dużymi kontrowersjami, szczególnie w stolicy. Nie
jest tak jednak wszędzie, bo w Poznaniu świętuje się wtedy imieniny ulicy św.
Marcin i je przepyszne rogale.
Wśród obchodów oczywiście nie zabrakło koncertów, w tym roku gwiazdą wieczoru był Hey, z czego ja niezmiernie się cieszę. Miesiąc wcześniej Hey również grał w Poznaniu, jednak mi nie udało się tam być toteż moja radość z tego koncertu była jeszcze większa.
Wśród obchodów oczywiście nie zabrakło koncertów, w tym roku gwiazdą wieczoru był Hey, z czego ja niezmiernie się cieszę. Miesiąc wcześniej Hey również grał w Poznaniu, jednak mi nie udało się tam być toteż moja radość z tego koncertu była jeszcze większa.
Koncert był zaplanowany na godzinę 19:30. Wcześniej na
scenie pod CK Zamek grał zespół Illegal Boys oraz kilku innych wykonawców.
Świetnie rozgrzali oni publikę, ale jednak największe tłumy przyciągnęła Kasia
Nosowska z zespołem. Jeszcze przed pierwszymi dźwiękami publiczność wrzała.
Pojawienie się Nosowskiej na scenie wywołało oczywiście żwawe oklaski.
Towarzyszyły one również każdej wypowiedzi Kasi, ponieważ przyznać trzeba że
tego wieczoru była bardzo charyzmatyczna. Jej ‘no dziękujemy bardzo’ jest tak
niezwykle szczere i radosne, że aż trudno czasami uwierzyć że zespół ten gra
już od 22 lat na scenie.
Setlista koncertu w większości składała się z znanych wszystkim utworów. Było
więc Mimo Wszystko, Sic!, Cisza, ja i czas i oczywiście Teksański. Fani
słuchali i śpiewali wraz z wokalistką. Pomimo tego, że koncert był darmowy, pod
sceną panowała świetna atmosfera, nie było przepychania się ‘bo nie widzę’. Jak
na koncert plenerowy, było też świetne nagłośnienie, wszystko brzmiało wręcz
studyjnie. Cały koncert składał się z 15 kawałków, prócz oczywiście bisu, przy
którym pod sceną rozpętało się czyste szaleństwo. Zespół zagrał wtedy starsze,
wszystkim znane kawałki w tym Zazdrość i Moja I Twoja Nadzieja. Kto był
choć raz na koncercie rockowym, ten wie o czym mówię.
Muzykę Hey osobiście od zawsze bardzo cenie i nigdy nie zawiodłam się na ich
koncertach. Tak też było i tym razem. Żałuję tylko, że nie udało mi się podejść
do wokalistki i poprosić o zdjęcie czy podpis, ale będzie jeszcze ku temu
okazja.
Po koncercie zaplanowany był pokaz fajerwerków, który jeszcze bardziej podkreślił wyjątkowość tego wydarzenia.
Po koncercie zaplanowany był pokaz fajerwerków, który jeszcze bardziej podkreślił wyjątkowość tego wydarzenia.
Jak widać, świętowanie 11 listopada może obejść się bez
zbędnych bijatyk.
P.S. Ta relacja jak widać jest bez zdjęć, jednak dołożymy
wszelkich starań, by kolejne relacje z wydarzeń kulturalnych były już ubarwione
ładnymi obrazkami.


- Obserwuj nas na twiterze!
- "Przejdź na Facebooka Facebook!
- RSS
Contact